Friday, March 16, 2012

Listowe wywrotki, czyli czystki na liście Pety

O matko, to żem się rozleniwiła ostatnio. Nic mi się nie chce. Może to efekt szukania pracy, zmiany klimatu, a może po prostu rozleniwia mnie Kalifornia i wieczne lato. No właśnie - Kalifornia. Ojczyzna wysokiej jakości jedzenia, świeżych warzyw i owoców praktycznie przez cały rok, wielu firm fair trade i ekologicznych oraz przygniatającej ilości firm cruelty - free. Takich jak choćby: Alba Botanica, Arbonne, Avalon Organics, Beauty Without Cruelty, Biotone, Dermatologica, Desert Essence, Dr Bronner Magic Spa., Earth Science, Giovanni Cosmetics, Hard Candy, Jason Natural Products, Paul Mitchell, Nexxus, OPI, Orly, Phycisians Formula, Stila, Trader Joe's, Urban Decay. Jest w czym wybierać. No i nie ma na co narzekać jeśli się chce tu mieszkać i używać tylko kosmetyków nietestowanych na zwierzętach. Ale ja też nie zawsze będę tu mieszkać (ceny lokum zabijają, podatki jedne z najwyższych w Stanach, a o zakorkowanych autostradach i przepełnionych plażach nie będę nawet pisać) i lubię wiedzieć jakie alternatywy pozostają w innych częściach Stanów i ogólnie świata. No i alternatywy są, a pewnie, że są, tylko... Tylko że coraz więcej największych koncernów, które były łatwe do znalezienia na perfumerzjnych półkach, wypadają z listy Pety i powoli zaczyna mnie to już wkurzać. Ostatnio na tapecie jest wielki wypad Estee Lauder z listy. Ba, nawet gorzej, Estee Lauder wyleciała z dobrej listy i wpadła z wielkich hukiem na listę firm jednoznacznie testujących na zwierzętach. Podobny, acz nie ten sam los spotkał marki podległe Estee, a jest o czym mówić bo ten koncern to porządne nazwy na rynku kosmetycznym:

  American Beauty, Aramis, Aveda, Bobbi Brown, Bumble and bumble, Clinique, Darphin, Donald Trump, The Fragrance, Donna Karan Cosmetics (DKNY), Estee Lauder Companies, Flirt, good skin, grassroots, Jo Malone, Kiton, La Mer, Lab Series Skincare for Men, MAC, Michael Kors fragrances, Missoni fragrances, Origins, Prescriptives, Rodan+Fields, Sean Jean fragrances, Smashbox, Tommy Hilfiger products 

 Nieciekawie, tym bardziej, że sprawdzałam listę Pety i wszystkie podległe marki wyleciały z wielkim hukiem, co nie zawsze się zdarza (np. Burt's Bees i The Body Shop wciąż są na liście). Smutne, ale prawdziwe. Wykończę co mam i pożegnam się na zawsze z tym koncernem, o ile nie stanie się cud i marki wrócą z powrotem na listę. Tak, MAC nie jest już firmą cruelty - free, nie jest nią już Clinique ani Bobby Brown. Nie kupię już więcej perfum Tommy'ego Hilfigera, nie będę się ślinić do zapachów Michaela Korsa.

I co z tego, że kolejne ogólnodostępne firmy przestają dla mnie istnieć, rezygnować z kupowania kosmetyków wyłącznie nietestowanych nie mam w planach i jak dla mnie nic się nie zmienia. Ale czasami złość jednak trochę we mnie wzbiera.

23 comments:

  1. Smutne to wszystko. Również robię wszystko, żeby nie kupować kosmetyków testowanych, ale czasem się w tym gubię, dopiero się doszkalam. :)
    Zazdroszczę Ci lata, straszliwie! Powiedz, od zawsze mieszkasz w USA?

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, w tym gąszczu informacji łatwo się pogubić, ale najważniejsze to po prostu się starać. Zawsze powtarzam, że lepiej robić coś niż cokolwiek i sama świadomość i próby są ważne. Jeśli chodzi o pogodę to spędziłam kilka tygodni w Polsce podczas zimy (sprawa rodzinna) i miałam taką depresję, że masakra. Leki poprawiające nastrój powinny być refundowane w zimie ;)

      W Stanach mieszkam dopiero 2,5 roku, może 3. Wyjazdu nie planowałam, a już zwłaszcza nie planowałam zostania. Tak się po prostu zdarzyło.

      Delete
  2. Dziękuję za ciekawe informacje!
    Mnie bojkotowanie tych firm przyjdzie z łatwością - i tak nie używam ich produktów.
    Czy mogłabyś podać linka do tej listy? Chętnie zajrzałabym do tekstu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ależ nie ma za co. Chdzi Ci o listę Pety? Są 2 :)

      Strona organizacji: http://www.peta.org/
      Lista firm, które testują: http://www.mediapeta.com/peta/PDF/companiesdotest.pdf
      Lista firm nietestujących na zwierzętach: http://www.mediapeta.com/peta/PDF/companiesdonttest.pdf

      Linki znajdziesz też po lewej stronie mojego bloga na dole, ale chyba wkleję je wyżej, bo jak widzę łatwo je przeoczyć ;)

      Delete
    2. Niejasno się wyrażam! - Przepraszam!
      Chodziło mi o to, czy jest jakiś tekst o tych firmach "spadających" z listy nietestujących i wpadających na tę drugą. Wczytałabym się.
      Zastanawiam się, co sprawia, że firmy, które swego czasu dojrzały do tego, by dać zwierzętom spokój, znowu wracają do starych praktyk...

      Delete
    3. Nie ma sprawy, takich artykułów było kilka:
      http://www.globalanimal.org/2012/03/06/the-mean-ladies-of-make-up/68546/
      https://secure.peta.org/site/Advocacy?cmd=display&page=UserAction&id=3859
      http://www.lifewithdogs.tv/2012/02/avon-mary-kay-estee-lauder-facing-100-million-fraud-lawsuit/

      Delete
  3. Na pocieszenie powiem, że w drugą stronę coś się ruszyło z Coty :) Zawsze dobrze, że jest to ruch dwustronny, chociaż na ostateczne zakończenie sprawy wciąż czekamy. A z Estee Lauder już się zdążyłam oswoić, chociaż klęłam siarczyście jak do mnie ta informacja dotarła. Plusem jest pozew wytoczony przeciwko nim za wprowadzanie klientów błąd.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaki pozew, gdzie pozew?! Ja nic nie wiem, a plotek anty Estee L., po tym jak mi zjechali na czerwoną listę, to jestem żądna!

      Ja też się oswoiłam, w sumie jedyną marką, z której coś kupowałam, był Smashbox. No ale fajnie było mieć wybór. Zapomniałam, że w firm nietestujących na zwierzakach i dobrej jakoście jeszcze jest Too Faced - ten sam przedział cenowy http://www.toofaced.com/?gclid=CNWDhMif7a4CFS2htgodYlO3Hg. Może Ci się przydać, bo ponoć też używany przez zawodowców.

      Delete
    2. http://www.marketwatch.com/story/eagan-avenatti-llp-announces-100-million-fraud-lawsuit-against-cosmetic-companies-estee-lauder-avon-and-mary-kay-over-false-and-misleading-claims-relating-to-animal-testing-2012-02-29 - o ten pozew o którym tu piszą ;)

      Delete
  4. Ja z nieufnością podchodzę do dużych firm, nawet Body Shop, przez to, że wykupiony przez L'oreal nie jest jednoznaczny, choć kupuję ich produkty. Szkoda tylko, że przynajmniej w Polsce, wybór certyfikowanych kosmetyków nietestowanych na zwierzętach nie jest imponujący. A z tym Smashboxem to słabo, bo po Twoich wpisach już miałam się zaopatrzyć w coś od nich. No cóż... bywa. A tej Kalifornii to zazdroszczę, lubię swój kraj, ale zawsze po cichu marzyłam, żeby na dłużej pomieszkać gdzieś, gdzie jest ciepło ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ta Kalifornia to raczej stan przejściowy, więc próbuję się nie przywiązywać... ;)

      Ja też jestem bardzo nieufna w stosunku do dużych firm. Na szczęście istnieje sporo małych, naturalnych firm z dobrym podejściem do klienta, w których kosmetyki można się zaopatrywać, jak np. Biochemia Urody czy nie taki już malusi Hean. Chociaż fakt, że wybór wciąż nie jest zbyt duży - mam nadzieję, że to się wkrótce zmeini, już teraz widzę poprawę.

      Delete
  5. esh szkoda szkoda bo bardzo fajne rzeczy ma este w ofercie:( a tak z innej beczki powklejasz może jakieś fotki z Kalifornii ?? chętnie bym sobie obejrzała :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mówisz i masz, na początek nieco z LA :)

      Delete
  6. wstyd! smashbox się zawsze szczycił tym, że nie testuje na zwierzętach a odkąd wykupił ich EL to się zmieniło....
    ja kupowałam kosmetyki smasha jak jeszcze nie testowało- także będę używała te resztki, które i tak mi starczą na hoho....ale kiedy wypada się z takiej listy na taką "be" to jest okropny wstyd....

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, wylecieć z listy to jeden obciach, ale mieć wytoczoną sprawę w sądzie to dopiero jest wstyd. Mi moje kosmetyki też wystarczą na kilka lat, a przecież nie będę się pozbywać bo już kupione, więc tylko by się zmarnowało. Na szczęście została Stila, a wiem, że też trochę z ich oferty masz :)

      Delete
    2. W USA masz dostęp do niedrogiej (tam w USA), a dobrej kolorówki mineralnej. Polecam! Odkąd to odkryłam, mam w nosie "testujące" firmy. ;-)

      Delete
    3. To prawda, kolorówka mineralna jest super. Tylko że czasami chciało by się też sięgnąć po coś, z czym jest mniej zabawy (ja np. z cieniami mineralnymi zawsze muszę się trochę dłużej namachać niż np. z cieniami prasowanymi Almay czy Stili). Ale tak poza tym to można się w 100% przerzucić na wszystko mineralne: cienie, korektory, pudry, podkłady, ba, nawet szminki, błyszczyki i maskary :) A jakich firm mineralnych próbowałaś do tej pory?

      Delete
    4. Ja z kolei umiem się malować tylko pędzlami, więc minerały mi pasują, w dodatku nie uczulają mnie, więc jestem zachwycona i bez żalu bojkotuję wszystko, co mi się nie podoba. ;-)
      Brakuje mi tylko mineralnych tuszów do rzęs i lakierów do pazurów...
      I wysyłki do Polski w niektórych firmach... ;-(

      Zastanawiam się, czy te firmy w ogóle odczuwają wyrzucenie ich z tych list jako "obciach"? Właśnie skończyłam czytać (okropną) książkę, po której mam spore, co do tego wątpliwości... Oni mają swoje klientki, które mają swoje zdanie o PETA i zwierzętach i chyba one są ich "targetem"...

      Delete
  7. Dopiero od niedawna zaczęłam bardziej interesować się testowaniem kosmetyków na zwierzętach. Znalazłam ostatnio taki artykuł: http://www.kosmopedia.org/o_kosmetykach/kosmetyki_a_testy_na_zwierzet/.
    Pisze tam m.in. że "W Europie obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach oraz sprzedaży kosmetyków, które były w ten sposób badane. Zakazane jest również testowanie składników kosmetyków. W internecie wciąż można znaleźć listy producentów, którzy testują lub którzy nie testują swoich produktów na zwierzętach. Listy te nie są wiarygodnym źródłem informacji, są bowiem nieaktualne: obecnie żadna firma nie testuje kosmetyków na zwierzętach, bo jest to niedozwolone".
    To jak to w końcu z tym testowaniem jest ???

    ReplyDelete
  8. No już któryś raz ktoś mi wkleja ten artykuł, a jak dla mnie jest to prostu bzdura. Wynika ona z nieznajomości prawa. Ta dyrektywa jest tak sformułowana, że zawiera w jednym miejscu zakaz testowania na zwierzętach, a w drugim nakaz testowania na zwierzętach ( i jest to prawdziwe przynajmniej w odniesieniu do badania toksyczności, dla których nie wymaślono żadnych badań alternatywnych). Poza tym do 2013 roku nie jest całkowicie wyeliminowane sprzedawanie kosmetyków przetestowanych poza UE.
    Chyba się powinno do tej kosmopedii napisać, bo już mnie wkurza to zamieszanie.

    ReplyDelete
  9. Dzięki za odpowiedź. Nie gniewaj się, że to wkleiłam, ale czułam się zmieszana po przeczytaniu tego artykułu na kosmpoedii.

    ReplyDelete
  10. Linuś, dzięki za posta i uświadomianie kolejnych osób o zmianach na liście CF :)

    ReplyDelete
  11. Dopiero trafiłam na tego bloga, ale naprawde jest super. Dziękuje za ta opis aktualizacji listy PETA. :)

    Obserwuję i zaprszam do mnie.

    ReplyDelete

Zaglądasz? Podziel się opinią! :)

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie uważnie czytam i zazwyczaj odpowiadam pod postem gdzie zostały zostawione. Jednocześnie proszę o niezostawianie komentarzy promująacych własnego bloga - naprawdę istnieją lepsze miejsca na reklamę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...