Nie wiem jak Wy, ale Linusiaczek lubi czasami odstawić myślenie o efektach pielęgnujących na półkę i czasami się po prostu trochę porelaksować. Zwłaszcza porelaksować w towarzystwie ładnie pachnących specyfików.
Peeling o zapachu pomarańczy z kokosem The Secret Soap Store to mój hit wyjazdu do Polski. Odpreża, relaksuje i nieziemsko pachnie. A takiego właśnie odprężenia po serii stresujących dni i trudnych decyzji potrzebowałam. Niestety nie pamiętam dokładnie kosztu, ale wydaje mi się, że to było w granicach 20 zł. Wydajność taka sobie, dość szybko go zużyłam, ale było warto. Czasami człowiek musi po prostu użyć czegoś dla czystej przyjemności. (Nie musi??) Co do efektu wyszczuplającego to go pominę litościwym milczeniem - po co, ja się pytam, firmy zamieszczają takie bajki na opakowaniach? (Swoją drogą była kiedyś taka bajka od braci Grimm o Trzech Pomarańczach mi się już coś kompletnie pomieszało ? ;)
Po otworzeniu opakowania oczom naszm ukazuje się taki oto widok. Brązowe elementy wyglądają na cząstki prawdziwej laski cynamonowej. Używanie produktu jest bardzo przyjemne: drobinki są dość duże, ale nie bardzo ostre i ładnie zmiękczają i wygładzają skórę, nie kalecząc jej przy tym.
Co prawda łatwo przyszło, łatwo poszło, bo zużyłam go w błyskawicznym tempie, ale i tak jest to mój zimowy poprawiacz humoru :) Swoją drogą, zabawnie myśleć o zimie jak się przebywa na pustyni (gdzie obecnie jestem), aż trudno sobie przypomnieć jakie to uczucie :D
Pozdrawiam Was spod drzewka Joshuego! :)
Peeling o zapachu pomarańczy z kokosem The Secret Soap Store to mój hit wyjazdu do Polski. Odpreża, relaksuje i nieziemsko pachnie. A takiego właśnie odprężenia po serii stresujących dni i trudnych decyzji potrzebowałam. Niestety nie pamiętam dokładnie kosztu, ale wydaje mi się, że to było w granicach 20 zł. Wydajność taka sobie, dość szybko go zużyłam, ale było warto. Czasami człowiek musi po prostu użyć czegoś dla czystej przyjemności. (Nie musi??) Co do efektu wyszczuplającego to go pominę litościwym milczeniem - po co, ja się pytam, firmy zamieszczają takie bajki na opakowaniach? (Swoją drogą była kiedyś taka bajka od braci Grimm o Trzech Pomarańczach mi się już coś kompletnie pomieszało ? ;)
Po otworzeniu opakowania oczom naszm ukazuje się taki oto widok. Brązowe elementy wyglądają na cząstki prawdziwej laski cynamonowej. Używanie produktu jest bardzo przyjemne: drobinki są dość duże, ale nie bardzo ostre i ładnie zmiękczają i wygładzają skórę, nie kalecząc jej przy tym.
Co prawda łatwo przyszło, łatwo poszło, bo zużyłam go w błyskawicznym tempie, ale i tak jest to mój zimowy poprawiacz humoru :) Swoją drogą, zabawnie myśleć o zimie jak się przebywa na pustyni (gdzie obecnie jestem), aż trudno sobie przypomnieć jakie to uczucie :D
Pozdrawiam Was spod drzewka Joshuego! :)


