Showing posts with label mydełka. Show all posts
Showing posts with label mydełka. Show all posts

Saturday, November 19, 2011

Jesienny kąpielowy wspomagacz :)

Żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce! Powoli jesień dociera ju do nas, chociaż na klombach wciąż jeszcze kwitną kwiaty i pogoda wciąż oscyluje w granicach 15-22 stopni. Ale już widać, że to nie to. Ja osobiście nie narzekam, bo lubię zimniejsze temperatury, ale jedno, czego nie znoszę, to brak wystarczającej ilości światła (słońca). Bryyy!

Tu powoli zbliża się Święto Dziękczynienia (przerwa, przerwa!!), a niedługo po niej powoli zbliża się koniec roku akademickiego, więc na uczelni masakra. Dla mnie i jako studenta i jako nauczyciela. Stres lubi się czasem wkraść do mojego życia i choć jest w miarę do poradzenia sobie z nim, to lubię się czasami wspomóc. Czym najbardziej?

1) odprężającą kąpielą. Ostatnio odkryłam świetne mydełka od razu z peelingującymi drobinkami - strzał w 10. Skóra jest po tym miękka, gładka, przyjemna w dotyku. I sam proces mycia jest iście orgią dla zmysłów :) Mydełka kupiłam w zestawie (3), ale pokazuję chwilowo dla przykładu jedno z nich:



Tak wygląda opakowanie:




A tak skład:



Muszę powiedzieć, że do tej pory uważałam mydło za mydło i nic więcej - ot, używasz bo trzeba, fajnie jeśli za bardzo nie wysusza i fajnie jeśli nie śmierdzi ;), no ale po zetknięciu z tymi cudeńkami chyba zmienię zdanie. Mydło to nie jest tylko mydło, to uczta dla zmysłów!

Jak nie używam mydła to sięgam po olejek do masażu i do kąpieli Starej Mydlarni (do dziś prowadzę śledztwo w sprawie czy rzeczywiście nie skupują składników od labolatoriów testujących na zwierzętach, ale skontaktować się z tą firmą wymagałoby chyba kolejnego cudu nad Wisłą - sama wysłam do nich 3 maile, a ile wysłały dziewczyny od nas z wątku to nie zliczę. Dlatego raz kupiłam z powodu ich króliczka na opakowaniach, drugi raz nie wiem czy się skuszę choćby dlatego, że mają klientów w ..... no w minusowym poważaniu no ;)



Po prawej olejek (jako olejek do kąpieli sprawdza się bardzo fajnie, szczególnie w zimie, choćby z uwagi na czekoladowy zapach, który jakoś wybitnie pasuje mi do zimy. Jednak w kwestii olejków do masażu Kanu bije Starą Mydlarnię na głowę), po lewej szampon do włosów włoskiej firmy Erboristica, podobno nietestowany na zwierzętach (tak twierdzi też opakowanie), którego niestety dane mi go było przetestować tylko 2 razy, ale który powodował, że włosy były miękkie jak jedwab smileys, pośrodku perfumki Pacifica oraz mój aktualny krem do rąk. Krem bardzo bardzo lubię i wkrótce nastąpi jego recenzja.)

Jakieś inne pomysły na jesienne odprężenie, poza kubkiem dobrej herbaty? :)

Sunday, October 2, 2011

Z gatunku: ciekawe naturalne produkty

Pytanie do dociekliwych: co to jest?




Jeśli ktoś z Was zgadł za pierwszym razem, to jestem pełna podziwu - ponieważ ja sama musiałam przeczytać trzy razy ulotkę, żeby uwierzyć w to, co widzę ;)

Jest to nic innego jak mydło, dokładniej miękkie mydło (no, całe szczęście, że ktoś to dopisał na ulotce, bo sama bym chyba na to nie wpadła :D). Zgodnie z ulotką, jest to prawdziwe, robione według starej receptury, szare mydło lniano - potasowe.

Skład: olej lniany i ług potasowy

Dalej, zgodnie z ulotką:
# przyspiesza gojenie ran
# działa antyseptycznie
# przeciwdziała trądzikowi
# działanie przeciwłojotokowe, zapobiega przetłuszczaniu się włosów
# nie uczula

Moje zdanie? Cudak, po prostu cudak. Kiedy po raz pierwszy się z nim zetknęłam, myślałam, że rodzina nabiera mnie w butelkę ;) Przyszła do mnie kiedyś ciotka, powiedziała "Słyszałam, że zaczęłaś interesować się kosmetykami naturalnymi" i wręczyła mi zawiniątko. W zawiniątku tym znalazłam właśnie 2 kostki ( a raczej pojemniczki ;)) mydła. Jedyne co o nim wiem to, że kosztuje 10 zł za 180g i niezły z niego wybryk natury ;) Konsystencja przedziwna, ale używa się go przyzwoicie, mimo że w ogóle nie wiedziałam jak się do niego dobrać :D Pieni się dobrze, myje normalnie, chociaż proces mycia inny niż w przypadku mydła w kostce i inny niż w przypadku żelu do mycia. Ślizga się po skórze. Jest bardzo bardzo delikatne (używałam podczas gojenia się ran po zabiegu wycinania znamion na ciele). Na włosy go jeszcze nie nakładałam, ale planuje. Trądziku nie mam, więc tu niestety nie powiem co myślę, ale na pewno nie zrobiło nic dziwnego z moją skórą, a używam regularnie do twarzy. Zapach dziwny, taki faktycznie lniany, taki naprawdę lniany ;) Wydajność trudna do oceny, zależy ile się go nabierze :D
Jako bonus zdjęcie jego konsystencji ;)



Niestety pojęcia nie mam gdzie zostało zakupione jako że byl to prezent, zdołałam się tylko dowiedzieć, że było robione własnoręcznie przez jakąś dziewczynę we Wrocławiu lub spod Wrocławia i że raczej nie jest to wielka firma (chyba po prostu ktoś robi takie mydła i sprzedaje). Jakby co to się zgłosić do mnie, bo chętnie kupię ponownie! ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...