Showing posts with label peelingi. Show all posts
Showing posts with label peelingi. Show all posts

Monday, May 7, 2012

Relaks, relaks!

Nie wiem jak Wy, ale Linusiaczek lubi czasami odstawić myślenie o efektach pielęgnujących na półkę i czasami się po prostu trochę porelaksować. Zwłaszcza porelaksować w towarzystwie ładnie pachnących specyfików.



Peeling o zapachu pomarańczy z kokosem The Secret Soap Store to mój hit wyjazdu do Polski. Odpreża, relaksuje i nieziemsko pachnie. A takiego właśnie odprężenia po serii stresujących dni i trudnych decyzji potrzebowałam. Niestety nie pamiętam dokładnie kosztu, ale wydaje mi się, że to było w granicach 20 zł. Wydajność taka sobie, dość szybko go zużyłam, ale było warto. Czasami człowiek musi po prostu użyć czegoś dla czystej przyjemności. (Nie musi??) Co do efektu wyszczuplającego to go pominę litościwym milczeniem - po co, ja się pytam, firmy zamieszczają takie bajki na opakowaniach? (Swoją drogą była kiedyś taka bajka od braci Grimm o Trzech Pomarańczach mi się już coś kompletnie pomieszało ? ;)


Po otworzeniu opakowania oczom naszm ukazuje się taki oto widok. Brązowe elementy wyglądają na cząstki prawdziwej laski cynamonowej. Używanie produktu jest bardzo przyjemne: drobinki są dość duże, ale nie bardzo ostre i ładnie zmiękczają i wygładzają skórę, nie kalecząc jej przy tym.

Co prawda łatwo przyszło, łatwo poszło, bo zużyłam go w błyskawicznym tempie, ale i tak jest to mój zimowy poprawiacz humoru :) Swoją drogą, zabawnie myśleć o zimie jak się przebywa na pustyni (gdzie obecnie jestem), aż trudno sobie przypomnieć jakie to uczucie :D

Pozdrawiam Was spod drzewka Joshuego! :)

Friday, November 25, 2011

Teraz Polska ;)

W razie gdyby wpadło Wam w oko, że w ostatnich paru dniach dodaję notki jak szalona to śpieszę z wyjaśnieniami, że obecnie w USA jest przerwa z okazji Święta Dziękczynienia, a ja dzielnie uciekam na bloga od tego co powinnam robić, czyli - poprawiania testów i zadań domowych. Czyli tradycyjne zajęcia jak mamy za dużo do roboty :D Czeka na mnie spora kupka od moich 40 studentów , więc tym chętniej zajmuję się innymi rzeczami. Przyznam jednak szczerze, że dzisiejsza notka może być nawet uznana za przydatną ponieważ jednocześnie staram się pozbyć z domu niepotrzebnych rzeczy i do tych rzeczy należą stare pudelka po kosmetykach. No kurcze felek, po kiego grzyba mam trzymać w łazience zużyte opakowania kosmetyków, skoro niezużytych mi wcale nie brakuje?! Takie coś to może wymyślić tylko kompletnie nielogiczna kobieta. Z obfotografowaniem zużytych pudełek i opisaniem kosmetyków na blogu zwlekałam zdecydowanie zbyt długo i chcę mieć to wreszcie z głowy.

No ale do rzeczy. Osoby, które znały mojego poprzedniego bloga wiedzą, że w maju wybrałam się do Polski i że z powodu tęsknoty za polskimi rzeczami obkupiłam się w kilka rzeczy typu książki, herbaty, nawet kilka filmów na wypadek gdybym tęskniła za językiem polskim no i masę kosmetyków. Jednym co wpadło mi w oko w sklepie były peelingi cukrowe Perfecty. Od razu mówię, że opakowanie wygląda jak po przeżyciu cięzkiej bójki z powodu systematycznego używania ;)



Peeeling od razu bardzo przypadł mi do gustu, ale postanowiłam wstrzymać się z moją optymistyczną recenzję do czasu kiedy go zużyję, co by nie ulec tymczasowemu czarowi.



Niepotrzebnie. Peeling do ostatniego użycia był moim strzałem w 10. Używałam sporo peelingów, tańszych, droższych, grubo- i drobnoziarnistych, z olejkami lub bez i muszę powiedzieć, że ten spisywał się naprawdę dobrze. Do gustu przypadła mi dośc treściwa, nielejąca się konsystencja (co to za przyjemność z używania, gdy trzeba łapać przeciekające przez palce drobinki), efekt peelingujący (delikatny, drobinki nie są ostre, ale porządny), uczucie na skórze po uzyciu (coś tam do niego dodają co pielęgnuje, ale nie pozostawia tłustej warstwy na skórze), zapach. Do tego peeling jest umiarkowanie wydajny i wcale nie aż taki drogi. Powiem szczerze, że jak będę miała okazję to na pewno ponownie się zaopatrzę. Żadnych większych wad się nie dopatrzyłam poza tym że zapach może nie każdemu podejść.

Dla zainteresowanych śpieszę dodać, że Perfecta uznawana jest za firmę nietestującą na zwierzętach na podstawie ich odpowiedzi mailowych i zapewnień.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...