Showing posts with label Trader Joe's. Show all posts
Showing posts with label Trader Joe's. Show all posts

Tuesday, January 10, 2012

Kosmetyczne postanowienia noworoczne, czyli wziąć byka za rogi

Postanowienia nie mają sensu, jeśli nie weźmiemy się za nie odpowiednio szybko, na tyle szybko by móc je wcielić w życie. Jedno z wymienionych przeze mnie postanowień jest używać wreszcie filtrów - zwłaszcza teraz, kiedy zaczynam przygodę z Los Angeles, miejscu wiecznego słońca.

Będąc w LA nie sposób nie skorzystać z ich bogatj oferty kosmetycznej przeróżnych sklepów. Ostatnio wspominałam nawet o jednym z moich ulubieńców ostatnich czasów - Trader Joe's. Tam też skierowałam swe kroki:



Zobaczymy jak będzie się sprawować. Dla mnie filtry to nie jest prosta sprawa, nienawidzę ich na twarzy i zazwyczaj nie moszę. Coś jednak jest takiego w tym preparacie, że ładnie się wchłania i nie tłuści mi twarzy. Zapach ładny, migdałowy. Być może nawet wytrwam w postanowieniu regularnej aplikacji. Jeśli tak to na pewno zrecenzuję po dłuższym używaniu.


A tu skład jakby ktoś był zainteresowany (nie jest świetny, wiem).

Lecę powygrzewać się bezkarnie w słońcu! :) (U nas jest samo południe).

Friday, September 30, 2011

Trader Joe's


Co ten wizaż zrobił z porządną kobietą, to się w głowie nie mieści no ;) Od kiedy zainteresowałam się Wizażem oraz nietestowanymi na zwierzętach kosmetykami (zmusiło mnie to do poszukiwania nowych firm i tak się wciągnęłam, że teraz mam!), mój małż uważa, że zwariowałam. M.in dlatego, że na wycieczkach pierwszą rzeczą, jaką robię, jest sprawdzenie lokalnych sklepów w poszukiwaniu naturalnych, nietestowanych kosmetyków zamiast powdziwianie lokalnych zabytków tudzież plaż.

W ten oto sposób podczas urlopu w Kalifornii wpadłam do sklepu Trader Joe's w poszukiwaniu czegoś sensownego do zmywania makijażu. I tak oto stałam się nieco skonfundowaną posiadaczką Trader Joe's Gentle Facial Cleanser, czyli delikatnego (przynajmniej tak twierdzi producent) produktu oczyszczającego do twarzy:



Nie jest to produkt w 100% naturalny w dokładnym znaczeniu tego słowa (jak ja to rozumiem), chociaż myślę, że na tle drogeryjnych kosmetyków nie wypada tak znów najgorzej, zwłaszcza jeśli zrobi się małe porównanie cenowe tego, co w miarę łatwo dostępne w Stanach (7$).

Skład: Water, Decyl Glucoside, Cocamidopropyl Hydraxysultaine, Sodium Lauroyl Sarcosinate,Glycerin, Calcium Ascorbate, Di-Steareth-75, IPDI, Polysorbate 20, Aloe Barbadensis Leaf Gel,Citrus Aurantium Dulcis, Orange Fruit Extract, Vitamin C, Citric Acid Sorbitol, Vitamin E, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate Annatto, Fragrance

Jednym z problemów, jaki mam z tym płynem oczyszczającym jest to, że... pomimo iż wykończyłam całe opakowanie, nie bardzo wiem jak mam go ocenić. Zacznijmy może od plusów:

+ płyn świetnie pachnie, ma bardzo naturalny cytrusowy zapach
+ bardzo dobrze oczyszcza skórę, faktycznie zmywa makijaż i pozbywa się nadmiaru sebum
+ jest stosunkowo tani
+ poręczne opakowanie z pompką na górze
+ fajna konsystencja, taka trochę przypominająca prawdziwy sok pomarańczowy

Teraz trochę o minusach:

- po raz pierwszy zdarzyło mi się coś takiego, żeby tego typu płyn pozostawił uczucie ściągania na twarzy, jest jednak trochę za mocny dla mnie
- niezbyt wydajny poprzez rzadką konsystencję


Teraz powiem szczerze, że pomimo dostrzeżonych w nim wad, znalazłam dla niego fantastyczne zastosowanie... Wiem, że zabrzmi to trochę głupio, ale, zniecierpliwiona uczuciem ściągnięcia, postanowiłam z nim trochę poeksperymentować. W efekcie, po przeczytaniu tony stron o pomarańczowym olejku i jego oczyszczających właściwościach (kiedy szukałam zamiennika dla olejku z BU) wpadł mi do głowy szatański plan... Wszak można próbować zniwelować silne działanie olejku pomarańczowego innym olejkiem, tak? Tak. W związku z tym kupiłam nową buteleczkę na spróbowanie i... I zmieszałam Trader Joe's facial cleanser z olejkiem migdałowym. Ostrożnie dodać jednego, to drugiego składnika, sprawdzic działanie, potem trochę wstrząsnąć przed użyciem. Proporcje na oko. Efekt? Świetnie oczyszczona buzia, dokładnie zmyty makijaż i bardzo fajne uczucie delikatnego oczyszczenia.
Jednym słowem zadziałało świetnie, ale przez to wszystko pojęcia nie mam jak ocenić ten produkt jako produkt sam w sobie. Sam w sobie się u mnie nie sprawdził, ale w tej konkretnej mieszance był więcej niż przyzwoity. Tym samym z pewnością kupię go ponownie i użyję w ten sam sposób. Jednym słowme niby powinnam go polecać, ale jakoś... No, sama nie wiem co myśleć, oceńcie same ;)

Aaa, mieszanka olejku migdałowego z oczyszczającym płynem do twarzy o konsystencji soku pomarańczowego dała zadziwiający efekt emulsjo-mleczka o beżowawym odcieniu, ładnie się rozprowadzającym i bezproblemowo zmywanym z twarzy. Hmm :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...