Showing posts with label Wet'n'Wild. Show all posts
Showing posts with label Wet'n'Wild. Show all posts

Friday, October 14, 2011

We'n'Wild odsłona druga

Jakiś czas temu opisywałam moje pozytywne wrażenia z paletką Vanity Fair firmy Wet'n'Wild. Wspomniałam o tym, że nie byłam do niej zbyt pozytywnie nastawiona. Dziś chciałabym napisać słówko o powodzie mojego negatywnego nastawienia:



Podobnie jak paletka Vanity, ta paletka Greed jest "szóstką" i zawiera 6 cieni - 3 matowe i 3 błyszczące. Nie jest to zdecydowanie moja ulubiona paleta i poza czernią tak naprawdę niewiele ma do zaoferowania. Zobaczcie sami:



O ile jasne matowe cienie jeszcze jako tako ujdą w tłumie, przynajmniej je trochę widać, nie można już tego powiedzieć o dwóch jasnych cieniach błyszczących. Wystarczy spojrzeć na to zbliżenie:



Szary błyszczący cień jest jednym z najgorszych, jakich dane mi było używać. Pigmentacja jest tak tragiczna, że trudno nawet ocenić konsystencję cienia - jest najzwyczajniej w świecie za twardy, żeby go nawet dobrze nabrać na palec. Pędzelkiem w zasadzie w ogóle nie da się go nabrać, a na skórze pozostawia słaby złoty (!!) ślad:



Niestety, 2 czarne ładne cienie, w tym jeden naprawdę śliczny (czarny z drobinkami) nie są samodzielnie w stanie uratować tej paletki, w związku z tym najczęściej leży ona u mnie wzgardzona w szafce. Moja ocena ogólna 2/6. Paletka była tania, ale kupić ją radziłabym tylko w przypadku gdy ktoś lubi czarne połyskujące cienie i szuka matowego beżowego, który ładnie rozświetli okolice pod łukiem brwiowym.

Saturday, October 1, 2011

Wet'n'Wild

Do firmy Wet'n'Wild stosunek miałam umiarkowany, żeby nie powiedzieć chłodny. Och taka sobie firemka, coś jak nasze Wibo - średnia półka z tendencją znizkową (żeby nie powiedzieć niższa półka), dwa pierwsze zakupy z tendencją zniżkową (tudzież wpadką) zaliczone, rewelacji się nie spodziewałam.



Na zdjęciu paletka Wet'n'Wild Vanity 249. Muszę powiedzieć, że podeszłam do niej z pewną dozą niepewności, zwłaszcza że byłam już w posiadaniu jednej paletki "szóstki" tej firmy i nie byłam nią zachwycano (ale o tym w innej notce).

Tu muszę przyznać, że zachęcił mnie już sam wygląd tej paletki. Po pierwsze, zawiera 6 bardzo przystępnych kolorów cieni do dziennego makijażu, w wersji zarówno matowej, jak i z drobinkami. Jeśli weźmie się pod uwagę cenę (5$ = ok. 15 zł), to jest ona obłędnie niska. Wystarczy spojrzeć na pigmentację cieni błyszczących:



Serio, takie coś za 15 zł? Ogólnie przy paletkach Wet'n'Wild natknęłam się na zarzut, że albo cienie matowe są ok albo błyszczące,a le rzadko cała paleta jest udana. Zdecydowanym atutem Vanity jest to, że oba rodzaje cieni są dobrze napigmentowane, miękkie, o takiej dość kremowej (niekoniecznie pudrowej) konsystencji - i łatwo się rozcierają:



Jednym słowem, bardzo przyjemna paletka do makijazu dziennego. W sumie nie widzę w niej żadnych wad. Moja ocena ogólna: 8/10 (brakuje jej efektu elegancji i luksusu, dlatego nie daję 10/10, ale w sumie trudno to nazwać konkretnym zarzutem) ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...