Monday, May 7, 2012

Relaks, relaks!

Nie wiem jak Wy, ale Linusiaczek lubi czasami odstawić myślenie o efektach pielęgnujących na półkę i czasami się po prostu trochę porelaksować. Zwłaszcza porelaksować w towarzystwie ładnie pachnących specyfików.



Peeling o zapachu pomarańczy z kokosem The Secret Soap Store to mój hit wyjazdu do Polski. Odpreża, relaksuje i nieziemsko pachnie. A takiego właśnie odprężenia po serii stresujących dni i trudnych decyzji potrzebowałam. Niestety nie pamiętam dokładnie kosztu, ale wydaje mi się, że to było w granicach 20 zł. Wydajność taka sobie, dość szybko go zużyłam, ale było warto. Czasami człowiek musi po prostu użyć czegoś dla czystej przyjemności. (Nie musi??) Co do efektu wyszczuplającego to go pominę litościwym milczeniem - po co, ja się pytam, firmy zamieszczają takie bajki na opakowaniach? (Swoją drogą była kiedyś taka bajka od braci Grimm o Trzech Pomarańczach mi się już coś kompletnie pomieszało ? ;)


Po otworzeniu opakowania oczom naszm ukazuje się taki oto widok. Brązowe elementy wyglądają na cząstki prawdziwej laski cynamonowej. Używanie produktu jest bardzo przyjemne: drobinki są dość duże, ale nie bardzo ostre i ładnie zmiękczają i wygładzają skórę, nie kalecząc jej przy tym.

Co prawda łatwo przyszło, łatwo poszło, bo zużyłam go w błyskawicznym tempie, ale i tak jest to mój zimowy poprawiacz humoru :) Swoją drogą, zabawnie myśleć o zimie jak się przebywa na pustyni (gdzie obecnie jestem), aż trudno sobie przypomnieć jakie to uczucie :D

Pozdrawiam Was spod drzewka Joshuego! :)

19 comments:

  1. MMM, wygląda kusząco :). Może się na niego skuszę, lubię takie pachnidełka. Już przyzwyczaiłam się do myśli, że żaden peeling mnie nie wyszczupli :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. I mnie trudno się było pogodzić z tą myślą, ale w końcu musiałam spojrzeć prawdzie prosto w oczy :D Kiedyś, jeszcze jako nastolatka, zużyłam chyba z 5 opakowań żelu wyszczuplającego pewnej firmy zanim na dobre się przekonałam, że nie warto wywalać pieniędzy w błogo :D Mądry Polak po szkodzie :D

      Delete
  2. Wygląda bardzo zachęcająco :D

    ReplyDelete
  3. Takiego jeszcze nie miałam:)

    ReplyDelete
  4. Zazdroszczę Ci tej pustyni, póki co zajmę się szukaniem tegoż peelingu:-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Peeling dobra rzecz, pustynia też dobra rzecz, byle by nie za długo ;) Po miesiącu mieszkania na pustyni wysycham i moja skóra przypomina sucharek, nieważne ile w nią balsamów tudzież olei wsmarowuję i ile piję ;)

      Delete
  5. Zapowiada się apetycznie :-) Już wiem, jakiego peelingu będę szukać gdy wykończę mój biedronkowy z mango i pomarańczowo-waniliowy Daxa :-)

    Kate

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieję, że używanie go dostarczy Ci tyle samo radości co mi :D

      Delete
  6. A ja chciałabym poruszyć troszkę inny wątek... Na wizażu widziałam zaktualizowaną listę firm tych które testują i nie testują na zwierzętach. Wiem, że jest to Twój wątek i dlatego właśnie postanowiłam odezwać się do Ciebie z pytaniem dotyczącym Yves Rocher. Skoro wchodzą na chiński rynek (a tam jak wiadomo jest wymóg testowania na zwierzętach) to co powoduje, że nie znajdują się na czerwonej liście? Bo mnie osobiście nie przekonuje fakt, że odpowiadają na wszystkie maile... Albo się testuje na zwierzętach, albo nie - nie ma niczego pośredniego. A firma jak to firma, może grzecznie odpowiadać tylko po to żeby nie zaleźć pod skórę przeciwnikom testowania na zwierzętach i nic więcej...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj Gosiu. Rozumiem Twoje wątpliwości, ale sprawa z listą jest niestety trochę bardziej skomplikowana. Wiem, że wygląda to jak mój wątek i moja lista, ale tak naprawdę jest to lista całego wątku, ja ją tylko redaguję. A co do samego YR to... cóż, czerwona lista jest redagowana w większości na podstawie oficjalnych list, głównie Pety. Jednym z powodów jest fakt, że w przeszłości bywało, że jakieś firmy odzywały się do poprzedniej redagującej listę z awanturą że niby jakim prawem ta akurat firma jest na czerwonej jak wyraźnie piszą, że nie testują i w takim razie to oni złożą sprawę do sądu. (Nie to, żebym uważała, że ktokolwiek ze mną się będzie faktycznie procesował, zwłaszcza że sama skończyłam prawo i bardzo chętnie miałabym z nimi dyskusję na temat podstawy prawnej, ale po prostu nerwów szkoda, nie chcę stracić serca do redagowania listy, po poprzednim takim epizodzie mało się nie zraziłam). Poza tym zastanawiające jest czemu Peta wrzuciła większość firm na rynku chińskim na swoją testującą listę (Estee Lauder i wszystkie podległe marki, Avon, Mary Kay), a Yves Rocher akurat nie. Poza tym YR wyraźnie zaprzeczy jakoby oni zaczęli jakiekolwiek testy i testy takie może wykonywać co prawda rząd chiński na ich kosmetykach, ale oni do tego ręki nie przykładają. (Tak tak wiem, brzmi to szalenie przekonująco... :/). Z tych wszystkich powodów wolałam wstrzymać się z dodaniem YR na czerwoną listę, dodałam tylko admotację zistawiając sprawę pod rozwagę osób zainteresowanych tematem. Sama jednak YR już nie kupuję.

      Delete
    2. To faktycznie kiepska sprawa... :/ I to tłumaczenie z testowaniem również... Brak mi słów. Też odpuszczam inwestowanie w ich kosmetyki. Dziękuję bardzo za odpowiedź i rozwianie moich wątpliwości :-) Dobrze wiedzieć, że można się z kimś konsultować w tych sprawach :-) Pozdrawiam serdecznie!

      Delete
    3. Konsultować się zawsze można - a nawet trzeba! ;) Ja również pozdrawiam :)

      Delete
  7. I jeszcze zapytam... Jak wygląda według Ciebie sprawa z Chanel? Bo wielokrotnie czytałam i słyszałam, że Chanel nie testuje na zwierzętach, a na wizażowej liście o ile mnie oczy nie mylą nigdzie tej firmy nie widziałam...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sprawa Chanel ciągnie się jak dla mnie miesiącami... Ja także czatałam, że Chanel nie testuje, było nawet jakiś czas na liście Pety i któregoś dnia zniknęło. W końcu, zaintrygowana tematem napisałam w tej sprawie maila do Pety z zapytaniem o kilka marek, m.in. Diora i Chanel (z obiema było tyle wątpliwości). Z wypowiedzi Pety wynikało, że mają uzasadnione podejrzenia, że Chanel zaczęło testy na zwierzętach. Jak do tej pory jednak nie umieścili Chanel na żadnej konkretnej liście, w związku z tym i ja nie chciałam tego robić.

      Delete
    2. Ja też pamiętam, że jeszcze jakiś czas temu Chanel widniało na zielonej liście PETA, a teraz ich nie ma... To samo jeżeli się nie mylę było z firmą Clarins - była, a nie ma... :/ I jak tu dojść z tym wszystkim do ładu? :/

      Delete
    3. Clarins zniknęła z listy Pety...? ja się chyba poszatkuję... :/

      Delete
  8. Zostałaś otagowana :) Jeżeli masz ochotę to zerknij tutaj: http://pieknaty.net.pl/ Pozdrawiam!
    Paulina

    ReplyDelete

Zaglądasz? Podziel się opinią! :)

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie uważnie czytam i zazwyczaj odpowiadam pod postem gdzie zostały zostawione. Jednocześnie proszę o niezostawianie komentarzy promująacych własnego bloga - naprawdę istnieją lepsze miejsca na reklamę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...