Friday, January 16, 2015

Kosmetyczny top wszechczasów, czyli Urban Decay Naked 3

Jak już wspomniałam wcześniej, skupienie się na używaniu kosmetyków zamiast ich kupowaniu przez ponad rok ma pewne zalety. Na przykład taką, że wreszcie można naprawdę zauważyć, po które kosmetyki sięgamy non stop, po które sięgamy od czasu do czasu, a po które wcale.

Dla przykładu, przez cały rok używałam głównie 6 produktów: korektora pod oczy, podkładu, bazy pod cienie, kredki do oczu, tuszu do rzęs oraz cieni w jednej palecie kosmetycznej. Czasami, jeśli miałam taką ochotę, używałam szminki. Wybranie 'odpowiedniej' pomadki było nierzadko najbardziej stresującą częścią poranka, ponieważ nigdy nie mogłam się zdecydować, która szminka będzie najlepsza (tylko co to za różnica tak właściwie?). Oczywiście pomijam tu podstawowe produkty higieniczne jak mydło czy szampon, ale na opisywanie tych produktów, których używam, przyjdzie czas kiedy indziej.

Dlatego dość łatwo mi jednoznacznie określić, że paleta Urban Decay Naked 3 była najczęściej sięganym przeze mnie kosmetykiem roku 2014. Był to zeszłoroczny prezent gwiazdkowy od mojej mamy i używałam go, jeśli nie codziennie, to co 2gi dzień.


Jak dla mnie ta paleta nie ma prawie żadnych wad. Prawie, ponieważ jedną z rzeczy, która u UD kuleje to zawsze są cienie z drobinkami brokatu, które lubią się osypywać. Jest to coś, co zauważyłam we wszystkich paletach UD, a testowałam ich kilka. Druga to taka, że UD należy teraz do testującego koncernu L'Oreal i nie każdy uważa ich za firmę CF. Ja generalnie nie wiem co mam dokładnie o nich myśleć, jako że UD jest wciąż na liście Pety. No poza tym posiadam w tym momencie mnóstwo kosmetyków UD, głównie z czasów kiedy ta firma była całkowicie przyjazna zwierzętom i ich produktów na pewno się teraz nie pozbędę.

Zalety:
+ paletka ma piękne, fantastycznie komponujące się ze sobą kolory,
+ jest to paleta z ciepłymi odcieniami róży, brązu i złocieni ;), która jest idealna dla osób dobrze wyglądających w ciepłych kolorach,
+ zawiera 12 dość dużych cieni oraz dwustronny pędzelek,
+ paleta ma dość lusterko,
+ opakowanie jest bardzo mocne i zabezpiecza produkty w środku, dlatego też łatwo z nią podróżować,
+ konsystencja cieni jest naprawdę fantastyczna,
+ cienie bardzo łatwo się mieszają, rozcierają i zlewają ze sobą, ale pozostają bardzo długo na powiece, a z bazą - są nie do zdarcia. Moja kuzynka, której kiedyś zrobiłam makijaż na bazie UD i cieniami UD poszła w makijażu na imprezę do rana a rano wyglądała jakbym dopiero co ją pomalowała, Nie muszę mówić, że morduje mnie od roku, żeby jej kupić bazę UD? ;)
+ kolory są nasycone i łatwo z nimi pracować,
+ paleta zawiera cienie matowe, jak i połykujące,
+ ilość cieni daję duże pole do popisu i wypróbowywania różnych makijaży, zarówno dziennych jak i wieczorowych,
+ cena w USA jest bardziej niż przyzwoita i zazwyczaj przed Świętami można ją kupić z dodatkowym, 20% rabatem.

Paleta pozwala mi na wykonanie makijaży bardziej profesjonalnych do pracy, gdzie mocny makijaż nie jest za bardzo wskazany (obecnie pracuję ze studentami) oraz na wyjścia po pracy, za co bardzo ją cenię. Zrobienie makijażu rano zajmuje mi parę minut i zawsze mogę liczyć, że będę wyglądać mniej więcej tak, jak chciałam. 

8 comments:

  1. Mam tę paletę i molestowałam ją przez cały grudzień :). Ja mam z nią problem nie z uwagi na testowanie, ale na to, że została wykonana w Chinach... Coś mi się widzi, że polecieli po kosztach, a paleta swoje kosztuje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eeech, w Stanach co najmniej 90% ubrań, komsmetyków i innych rzeczy jest wykonana w Chinach. Bardzo trudno od tego uciec. Jest to jeden z powodów, dla których ceny rzeczy w USA są znacznie tańsze relatywnie do zarobków ludzi. Na początku non stop mnie to szokowało, teraz już nawet tego nie zauważam ;>

      Delete
  2. Piękna jest ta paleta! Dostałam ją teraz od narzeczonego na święta i cieszę się z niej jak dziecko :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, ta paleta im sie wybitnie udala :)

      Delete
  3. Paleta Urban Decay długo za mną chodziła, ale już mi przeszło. Stwierdziłam, że przy moich umiejętnościach makijażowych a właściwie ich brak nie jest mi potrzebna, aż tak bogata paleta. Kupiłam śliczną czwórkę brązów z Lavery i to póki co mi wystarcza.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Generalnie to całkowicie się z Tobą zgadzam. Czasami paleta czwórka jest lepszym pomysłem niż dwunastka. Ja generalnie wcale nie planowałam kupować nowej palety UD, zwłaszcza że mam ich oryginalną Naked, ale jak zobaczyłam te kolory to się złamałam. Ja mam dość delikatne rysy twarzy z szarozielonymi oczami i generalnie ładnie wyglądam w jasnych kolorach z tonami różu, ale nie w różowym. Musi być to taki kolor, w którym jest tylko dodatek różu. Kiepsko mi szło znajdowanie takich cieni, więc jak coś takiego znalazłam to od razu podpowiedziałam Mamie, że bym się nie obraziła, gdybym dostała ;)

      Delete
  4. Bardzo fajna sprawa! Mam ją i jestem bardzo zadowlona!

    ReplyDelete

Zaglądasz? Podziel się opinią! :)

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz. Wszystkie uważnie czytam i zazwyczaj odpowiadam pod postem gdzie zostały zostawione. Jednocześnie proszę o niezostawianie komentarzy promująacych własnego bloga - naprawdę istnieją lepsze miejsca na reklamę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...