Showing posts with label zdrowie. Show all posts
Showing posts with label zdrowie. Show all posts

Sunday, January 29, 2012

Naturalna rewolucja, czyli zdrowie z prostych rozwiązań

Kochani moi, wybaczcie tak długie porzucenie Was na blogu. Powodów było kilka i jeden niestety przykry bardzo, który doprowadził mnie aż do wskoczenia do samolotu i przylotu do Polski. A tu naszło mnie wiele myśli,  wiele niezbyt pozytywnych.

Copyright (c) http://www.123rf.com 123RF Stock Photos
Postanowiłam zmienić styl życia o 180 stopni. Nie, bez wielkich planów i rocznych rozwiązań logistycznych na miarę ogromnej organizacji, tylko od teraz, bez oszukiwania siebie. Brzmi durnie, naiwnie, prawda? Coraz więcej o tym (tym = ekologii, zdrowym gotowaniu, składnikach jedzenia i kosmetyków, Sprawiedliwym Handlu) czytam. Zamierzam też po powrocie do domu (czyli do Stanów), jeśli wszystko w domu dobrze się skończy, zacząć sadzić własne warzywa, przynajmniej niektóre. A przynajmniej własne przyprawy, bo to można posadzić w doniczce. Od złej wiadomości, które dostałam z domu, zmieniłam bez szemrania:

a) rzuciłam picie jakichkolwiek gotowych napoi, zwłaszcza coli. Od 2 tygodni nawet nie mrugnęłam, a od lat byłam przywyczajona do coli i niby nie mogłam się pozbyć nałogu. Nie wypiję niczego co ma super hiper kolor i krzyczy nalepką wypij mnie.

b) nie palę, ale w ogóle nie przesiaduję też w towarzystwie osób które są w trakcie palenia. Nie w imię bycia uprzejmej

c) czytam etykietki w sklepie. Kochani, czytajcie co kupujecie. To jest naprawdę przerażająace. Ostatnio byłam z siostrą w jednym ze sklepów i obie kupowałyśmy przyprawy. Ja: kurkuma, kumin, pieprz, oregano itp, ona jedną z mieszanek smakowych (dodatek do zup czy sałatek), bo ona takie "suszone warzywa" lubi. Odwróciłam torebkę i przeczytałam głośno. Skład: sól, monoglutaminian sodu (tzw. MSG, niemalże zakazane już w Stanach (nagonka trwa) i na których punkcie ludzie mają fioła bo podobno zostało wykazane, że jest to substancja szkodliwa, uzależniająca, a w restauracjach podawana dla zwiększenia apetytu i powodująca, że klienci więcej zjedzą - czyli restauracje więcej zarobią), 7% suszonych warzyw. 7% suszonych warzyw! Siostra odłożyła przyprawę na półkę, ale we mnie wezbrała złość.

d) koniec z kupowanym w torebkach jedzeniem, jakimkolwiek. Ja, osoba, która całe życie jadła przypadkowo i co jej w ręce wpadło zaczęła gotować sama i od podstaw. Bo ja po prostu straciłam wiarę w sens kupowania czegokolwiek co nie jest jedno- względnie dwuskładnikowe. Nie oszczędzam na jedzeniu.

e) na chwilę obecną używam prawie tylko i wyłącznie pielęgnacji naturalnej bądź semi- naturalnej. Czy tak zostanie na stałe to nie wiem, ale po co wywoływać wilka z lasu?

Patrzę po mojej rodzinie i załamuję ręce. Jak człowiek jest młody i głupi to myśli, że na wszystko ma czas, że może zacząć o siebie dbać później, że nic złego nie spotka jego. A potem sięga 30 i prawie w każdej rodzinie znajomych jest ktoś dotknięty jedną z tak zwanych chorób cywilizacyjnych. Przecież sporo z nich nie bierze się z powietrza (no, czasami to może i bierze z tego czystego, świeżego powietrza :> ), tylko z warunków: środowiskowych, jedzeniowych, sportowych. Dlatego postanowiłam od dziś przekonywać Rodzinę, żeby kupowała tylko biodegradowalne płyny do naczyń i ustawiała zmywarkę tylko na tryb eko. Tylu ludzi twierdzi, że mają w nosie ochronę środowiska, po co im to. A potem leżąc na łóżku szpitalnym też się nie zastanawiają, że kto wie co by było gdyby każdy dołożył swoją cegiełkę w naprawie świata.

Czy nagonka na parabeny, SLSy, PEGi, ftaleny itp. ma sens? Czy naprawdę są to związki rakotwórcze? Tego nie wiem, ale wiem, że nie chcę tego sprawdzać na sobie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...