
Pudełeczko jest bardzo estetyczne, solidnie wykonane, metalowe i magnetyczne, przez co po skończeniu cienia można w nie włożyć inny wkład. (Oczywiście skończenie cienia to pobożne życzenie, nie wiem ile w życiu cieni używałam, ale wiem, że jeszcze żadnego nie udało mi się wykończyć...)

Pomysł jest dobry, a takie pojedyncze opakowania magnetyczne na pewno ułatwiają korzystanie z cieni sprzedawanych jako wkłady, ponieważ nie za bardzo można z nich korzystać nie posiadając palety magnetycznej. Czy jednak jest to zakup niezbędny to bym jednak polemizowała. Tak czy siak, miło je posiadać we własnej kolekcji.

A tak wyglądają cienie bez pudełeczka:

Bardzo lubię Stilę, produkują świetne kosmetyki i mają fantastyczne palety. Ich najnowsza paleta świąteczna "chodzi za mną" już od kilku tygodni. Widziałam ją na żywo i prezentuje się naprawdę cudnie. (pokazywałam ją w tym poście http://nietestowane-na-zwierzetach.blogspot.com/2011/09/nowosci-u-stila.html#axzz1cqHlmZtw )
Swoją drogą ostatnio naszło mnie na przemyślenia (dotyczące bycia zadbaną), czemu kobiety ostatnimi czasy tak dużo wiedzą o najnowszych trendach, a tak niewiele o szeroko pojętej elegancji czy kobiecości. Do tego typu rozmyślań zainspirował mnie inny cytat Marleny Dietrich:
"Don't ever follow the latest trend, because in a short time you will look ridiculous. Don't buy green, red or any other flamboyant-colour dress. A small wardrobe must consist of outfits that you can wear again and again." (Nigdy nie staraj się podążać za najnowszym trendem, bo w krótkim czasie będziesz wyglądać idiotycznie. Nie kupuj mocno zielonych, czerwonych czy innych sukienek w wyzywających (krzyczących) kolorach. Szafa powinna składać się z rzeczy, które możesz nosić i nosić ponownie).
Coś w tym jest, że dziewczyny szukają jak by się wyróżniać, rzucać w oczy, zrobić wrażenie, ale czasami takim jakimś... mało wyrafinowam sposobem. Mało w tym tajemniczości, kobiecości, siebie. Tak samo w perfumach - zamiast psiknąc się raz co by w powietrzu unosiła się delikatna, ledwie wyczuwalna woń, to często woń tę można wyczuć z odległości 200 m na ulicy. Podobne zdanie mam o chwilowych trendach w makijażu, które na celu mają tylko sprzedaż najnowszej limitowanej kolekcji poszczególnych firm - byle więcej na oku, byle bardziej szokowało, byle skandalicznie.
Być może nie mam racji, nie wiem. Ale jakoś nie chcę za 5 lat wziąć swoich starych zdjęć do ręki i dostać zawału - o boże, to byłam ja? Naprawdę tak wyglądałam? Podbite oko, zbyt wyzywająca sukienka i rumieniec na twarzy jak po przebiegnięciu 20 kilometrów??
A ja lubię wściekłe kolory. I to nie dlatego, że chcę się wyróżniać- jestem zwykłą szarą myszką. Ale jak najdzie mnie ochota na czerwień to ją założę, bo akurat ona pasuje do mojego dzisiejszego nastroju. I kropka. Fakt, niektóre dziewczyny przesadzają z podkreślaniem swojej osoby, ale skoro tak lubią... Ostatnio widziałam taką, która dość mocno wyróżniała się w tłumie- był pochmurny poranek a ona lazła w okularach przeciwsłonecznych. Jeden rowerzysta tak się w królewnę zapatrzył, że prawie w lampę wjechał.
ReplyDeleteWiesz, ja nie tyle chcę tu krytykować wściekłe kolory same w sobie czy mocny makijaż sam w sobie, tylko brak umiaru we wszystkim na raz :) Bo nawet we wściekłych kolorach albo wyzywającym makijażu można znaleźć umiar i podkreśloną kobiecość, takie rzeczy mnie nie rażą. A i sama noszę czerwienie, ale jak wściekłe i krwiste, to zazwyczaj przynajmniej o niewyzywającym kroju i nie palkuję do tego mega mocnego makijażu ;)
ReplyDelete"Podbite oko, zbyt wyzywająca sukienka i rumieniec na twarzy jak po przebiegnięciu 20 kilometrów??"
ReplyDeleteRządam upublicznienia tego zdjęcia :DDD ;)
A tak na poważnie to bardzo fajnie czyta się Twoje posty. pozdrawiam
Dziękuję za pozytywny komentarz i w sprawie makijazu i w sprawie tej przemocy nad zwierzętami. Ciesze się, ze ktos mnie rozumie! :)
ReplyDeleteCo do Twojego postu, masz racje dużo jest wyzywających kobiet, które chcą lub nie chcą zwrócić na siebie uwagę.
Ale naprawdę mam to gdzieś. Skoro im to pasuje, to w czym rzecz? To tak naprawdę ich życie ich błędy i sukcesy. Ja mam taką zasadę, że od oceniania innych trzymam się z daleka. Mogę owszem skomentować co mi się podoba lub nie... no ale jednak ^^
I modę mam daleko w d... gdzieś :D jezeli akurat jest cos "trendy" a mi się podoba to to kupuje, jezeli nie jest "trendy" to lata mi to 60 i tez to kupie :)
I tak nawiasem... mało jest bloggerek, które mają tak specyficzny sposób pisania notek.. Jestes jedną z nielicznych, które piszą w taki sposób, że po prostu post trzeba przeczytać (nei ma się innego wyboru), bo styl pisania sam w sobie jest ciekawy :)
ReplyDelete